Historia Inny Segal

Materiał zamieszczony poniżej jest dodatkiem do książki Inny Segal Potęga uzdrawiania intuicyjnego i stanowi uzupełnienie treści w niej zamieszczonych. Wskazówki, które w nim znajdziesz są ściśle powiązane z treścią książki i dotyczą zawartych w niej informacji. Zapoznaj się z Potęgą uzdrawiania intuicyjnego, by w pełni zrozumieć zaproponowane przez autorkę ćwiczenia i praktyczne rady.

Inna Segal: Moje doświadczenia z samouzdrawianiem

 

Dziękuję ci za zakup książki Potęga uzdrawiania intuicyjnego.

Korzystaj z zamieszczonych tu informacji tylko wtedy, gdy masz już egzemplarz tej książki, ponieważ zawarte tu informacje mają z nią ścisły związek i nawiązują do jej treści.

Na stronie www.InnaSegal.pl znajdziesz więcej materiałów audio i video oraz informacji dotyczących Inny Segal i Uzdrawiania wizualno-intuicyjnego.

Lecznicza podróż

Wielu czytelników zna moje doświadczenia z samouzdrawianiem z lektury mojej pierwszej książki Sekretny język twojego ciała. Poniżej przedstawiam bardziej szczegółowy opis okoliczności, w jakich odkryłam prosty, lecz skuteczny sposób komunikowania się z ciałem, nawiązywania kontaktów z Boskością i samouzdrawiania.

Jako nastolatka dużo chorowałam i cierpiałam tak bardzo, że niekiedy miałam spore trudności z poruszaniem się. Trapiły mnie także dolegliwości natury trawiennej, łuszczyca i napady lęku. Radziłam się wielu lekarzy specjalizujących się zarówno w medycynie alopatycznej, jak i alternatywnej, ale to nic nie dawało.

Punkt zwrotny nastąpił w momencie, gdy przeżywałam prawdziwą agonię, a moje ciało było mocno oszpecone. Poprosiłam mojego męża, Paula, by zabrał mnie do chiropraktyka. Trwająca dwie minuty podróż samochodem była dla mnie torturą. Obejrzawszy mnie, lekarz stwierdził, że moje ciało jest zablokowane.

Zdezorientowana wpatrywałam się w niego i po chwili wymamrotałam: „To już wiem. Co zamierza pan z tym zrobić?”.

„Nic” – odparł lekarz. „Niech pani wraca do domu”.

W drodze powrotnej byłam wściekła i wskutek tego ból wydał mi się lżejszy. Czytałam, że kiedy ktoś jest silnie przygnębiony i czuje się beznadziejnie, gniew może mieć korzystny wpływ na zwalczenie przykrych objawów. Wyobraziłam sobie sytuację, w której nie mogę już samodzielnie chodzić i jestem zmuszona poruszać się na wózku inwalidzkim. Pomyślałam, że przecież nie będę cały czas czuć się tak samo. Albo mój stan się pogorszy, albo poprawi. Nie mogłam znieść myśli, że mogę cierpieć w ten sposób do końca życia.

Później, leżąc w łóżku i rozmyślając nad swoją ponurą przyszłością, doznałam objawienia. W wyniku całkowitej zmiany świadomości uzmysłowiłam sobie, że zawsze liczyłam na innych, wierząc, że uda im się mnie wyleczyć i ocalić. Im bardziej oddawałam w ich ręce władzę nad moim życiem, tym gorzej się czułam. Odpowiedź była prosta. Muszę uzdrowić się sama! Problem polegał jednak na tym, że nie miałam pojęcia, jak tego dokonać. Zrozumiałam, że jeżeli moje ciało chciało być zablokowane, to może miało ku temu jakiś powód, więc być może byłoby w stanie uzdrowić się samodzielnie.

Odkrywanie zdolności samouzdrowiania

Wtedy poczułam, że moje ciało posiada niezwykłą zdolność samouzdrawiania. Zanim proces ten mógł się dokonać, musiałam jednak odkryć przyczynę obecności bólu w moim organizmie. Coś z pewnością funkcjonowało niewłaściwie i organizm starał się mnie o tym powiadomić.

W dalszym ciągu cierpiałam, ale teraz dostrzegłam przed sobą jakiś cel. Nie miałam pomysłu, jak zainicjować proces samouzdrawiania. Wiedziałam tylko, że ludzka istota funkcjonuje na wielu różnych płaszczyznach – mentalnej, emocjonalnej, fizycznej, duchowej, energetycznej i innych. Postanowiłam zgłębić wszystkie te aspekty.

Na początku podjęłam stanowczą decyzję, że wyzdrowieję. Chciałam być zupełnie zdrowa albo przynajmniej poczuć się trochę lepiej. Uznałam, że to o wiele lepsze niż skupianie się na swojej chorobie.

Łączenie się z emocjami

Następnie postanowiłam, że jeżeli chcę otrzymać od swojego organizmu jakieś informacje, to muszę nawiązać kontakt z moimi emocjami. Zaczęłam skupiać się na własnym oddechu. Zamiast wypierać się emocji i oddalać się od nich, pozwoliłam sobie je poczuć i czerpać z nich wiedzę. Jeżeli miałam wyzdrowieć, musiałam czuć.

Coś podpowiedziało mi, żebym położyła dłonie na plecach. W tamtym czasie robiłam to, by nieco wspomóc swoje ciało. Później odkryłam, że gdy dotykam pleców, skupiam uwagę i energię właśnie na tym obszarze. Innymi słowy – powstałe w moim umyśle intencje dotyczące uzdrowienia podróżowały teraz przez rdzeń kręgowy i układ nerwowy prosto do dolnej części pleców.

Zrozumiałam, że moje ciało nareszcie zaczyna ze mną współpracować – czułam, jak mięknie i rozluźnia się. Blokada, o której mówił chiropraktyk, zaczęła ustępować. Jednak chociaż poczułam się nieco lepiej, wciąż dręczyły mnie wątpliwości – irytujące myśli w stylu „to się nie uda, szkoda czasu” lub „poprzednie rozwiązania nie przyniosły rezultatu, więc dlaczego to miałoby zadziałać”. Uznałam, że najlepsze, co mogę zrobić, to skupić się na umyśle i zająć go czymś poprzez odliczanie do trzydziestu.

Odkrywanie Wszechmocnej Uzdrawiającej Energii

Uspokoiło to mój umysł, a wtedy pojęłam, że wcale nie muszę wcielać w życie tego procesu uzdrawiania; powinnam po prostu pozwolić mu działać. Słyszałam wcześniej o Wszechmocnej Uzdrawiającej Energii, ale dotąd nie zdawałam sobie sprawy, jaki ma ona związek ze zdrowiem. Wiedziałam, że moje ciało jest inteligentne, ponieważ potrafi ono wprawiać w ruch krew, powodować porost włosów i wywoływać bicie serca bez udziału mojej świadomości. Postanowiłam poprosić tę Wszechmocną Uzdrawiającą Energię, by natychmiast mi pomogła. Po chwili poczułam więź z niezwykłą leczniczą energią. Zdawało mi się, że ciepłe połyskujące słońce roztapiało lodowatą sztywność mojego kręgosłupa i tkwiący w nim ból.

Byłam pod wrażeniem szybkiej reakcji Wszechmocnej Uzdrawiajacej Energii na moją prośbę i zyskałam nieco pewności siebie. Postanowiłam zrobić kolejny krok naprzód i obejrzeć swój kręgosłup. Po chwili ujrzałam – niczym na zdjęciu rentgenowskim – jak wygląda mój wykrzywiony kręgosłup. Niektóre z kręgów były przemieszczone, inne dotknięte stanem zapalnym.

Zadawanie pytań

Kiedy ochłonęłam z szoku wywołanego widokiem własnego kręgosłupa, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego jest on w tak złym stanie. Jakie myśli, emocje i doświadczenia przyczyniły się do mojego obecnego stanu? Myślałam nad odpowiedzią, oddychając powoli. Wkrótce ogarnęły mnie intensywne emocje: strach, frustracja, gniew, poczucie winy i wstyd. Oddychałam, chłonąc te emocje, nawet wtedy, gdy stały się naprawdę silne. Pozwoliłam sobie poczuć ich siłę i powtarzałam, że jestem gotowa się ich pozbyć. Widziałam przesuwające się przed oczyma wizje różnych zdarzeń, które spotkały mnie w dzieciństwie. Wywołały one we mnie poczucie odrzucenia oraz braku wsparcia i bezpieczeństwa. Czułam także ciężar nieustających problemów finansowych moich rodziców oraz traumę, jakiej w czasie wojny doświadczyli moi dziadkowie.

Zrozumiałam, że noszę w sobie nie tylko mój własny stres, ale również cierpienia wielu innych osób, gdyż w przeszłości ludzie często dzielili się ze mną swoimi przeżyciami. Zaczęłam powtarzać, że chcę uwolnić się od należących do innych uczuć i rozwiązać swoje własne problemy.

Przez następne 20-30 minut przez moje ciało przewinęły się różne emocje. W niektórych chwilach chciałam krzyczeć ile sił pod wpływem silnego gniewu; za moment płakałam, przypominając sobie to, co utraciłam. W końcu poczułam spokój i więź ze swoją wewnętrzną inteligencją. Uświadomiłam sobie, że moje ciało zrzuciło z siebie olbrzymie ilości tłumionego dotychczas bólu i zostało oczyszczone.

Zapadłam w odprężający sen. Dominowało we mnie odczucie więzi z własnym ciałem oraz przekonanie, że jestem o wiele bardziej kochana i wspierana niż kiedykolwiek wcześniej.

Koniec bólu

Następnego ranka moje dolegliwości bólowe w znacznej mierze ustąpiły. Byłam tym bardzo podekscytowana, więc postanowiłam przeprowadzić dalsze eksperymenty z samouzdrawianiem. Po trzech tygodniach nie odczuwałam już żadnego bólu. Problemy z trawieniem i skórą także niemal całkowicie zniknęły. Czułam spokój i czystość. Podczas badania, które miało miejsce sześć miesięcy później, mój chiropraktyk był zaskoczony i powiedział: „Cokolwiek pani robi, niech pani nie przestaje, bo to działa”.

Wypada wspomnieć, że chociaż udało mi się prawie całkowicie uwolnić od bólu fizycznego, to proces wewnętrznej transformacji trwa w dalszym ciągu i dokonuje się we mnie każdego dnia.

Codziennie ćwiczę dostrajanie się do własnego ciała i wewnętrznej inteligencji. Moje ciało uznaję za energetyczną świątynię dla duszy, która nieustannie potrzebuje miłości, troski, światła i uwagi.

Więcej informacji i artykułów znajdziesz na stronie www.InnaSegal.pl

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Śledzik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *